Istnieją środki na trądzik, które są dostępne na rynku od dłuższego czasu a przeczą zasadzie zdrowego rozsądku.  Koncentrują się na prostej grupie docelowej pod tytułem – kup mnie, a więcej po mnie nie sięgniesz. Taki jest właśnie żel przeciwtrądzikowy Accos. Jego recenzję można byłoby zamknąć w jednym zdaniu – nie polecam nawet wrogowi. Zdaję sobie jednak sprawę, że to za mało. Zatem poniżej moja argumentacja.

Koszmarny skład

accosŻel Accos jest w sprzedaży już od wielu lat, a niestety straszy składem. Zawiera parabeny, o których szkodliwym wpływie na zdrowie było i jest głośno. Poza tym ma w składzie etanol, czyli alkohol. Tymczasem każdy szanujący się konsument wie, że już od dawna nie zaleca się stosowania alkoholu w terapii antytrądzikowej. Dlaczego? To proste. Być może etanol chwilowo pomoże, poprawi kondycję skóry, ale docelowo znacznie ją pogorszy: wysuszy naskórek i sprawi, że ze zdwojoną siłą zacznie produkować sebum.
Poza tym? Żel Accos nie zawiera absolutnie nic za co należałyby się mu oklaski. Szkoda czasu.

Chemiczny, intensywny zapach

Zgadzam się – zapach może się podobać lub nie. To kwestia indywidualna, rzecz gustu, a o tym się nie dyskutuje. Z drugiej strony, czy producent naprawdę musiał stworzyć środek, który pachnie tak intensywnie? Czy po zastosowaniu żelu mamy przez 15 minut wietrzyć łazienkę? Czy istnieją powody, by kosmetyk do mycia twarzy był tak mało dyskretny? Nie rozumiem tego. A Wy?

Nieprzyjemna konsystencja

Jest też problem z nieprzyjemną, mało praktyczną konsystencją. Po zastosowaniu żelu skóra zamiast wyglądać na odświeżoną jest zmęczona i szara…

Poza tym nie tylko u mnie żel ten pozostawił po sobie nieprzyjemne podrażnienia. Ja będę od niego trzymać się z daleka.

A jakie są Wasze doświadczenia?